grafika, rysunek

..! I'. .... .. s.. ... .... :), s.. .... i. .. art . w.. n.. ?

 

B L O G

Wstęp do intermediów. Metafora w twórczości Joanny Wiszniewskiej-Domańskiej

       Termin intermedia jest dość świeży, został sformułowany w latach sześćdziesiątych  ( Fluxus - Dick Higgins) na określenie działań artystycznych nie osadzonych w konkretnej technice czy dziedzinie twórczości ale gdzieś pomiędzy nimi. Wówczas coraz częściej były podejmowane w świecie artystycznym przedsięwzięcia które swobodnie przekraczały granice sztuki, antysztuki, muzyki, antymuzyki, poezji, antypoezji, teatru, i tak dalej. Często dzieła stanowiły kolaże czy dekolaże pozornie obcych sobie rodzajów wypowiedzi. Wyakcentowano wtedy między innymi takie określenie jak: wizualizacja muzyki.
    Współcześnie, ciekawym zjawiskiem jest kierunek studiów artystycznych zwany intermediami. To zwykle program kształcenia skoncentrowany na mediach nowoczesnych, takich jak telewizja, wideo, wszelkie zaawansowane technologicznie metody zapisu oraz projekcji obrazu i dźwięku, oraz niestandardowe lecz sprzętowo obudowane sposoby "produkcji" "dzieła sztuki", bądź socjologicznie zaangażowane formy artystycznej wypowiedzi obejmujące instalację i performance. Być może ta szczególna tradycja "intermedialności" bierze się z pragnienia by odtworzyć oszałamiającą świeżość  nowoczesnego charakteru sztuki lat sześćdziesiątych: pierwszych akcji, performancu, niezwykłych spotkań, niezwykłych osobowości.
     " Intermedia" to w swym pierwotnym zamyśle  "działania na pograniczu", trudno poddające się jednoznacznym klasyfikacjom. Termin powstał na potrzeby artystów ale zdaje się, że nie określa "artystyczności" a jedynie sygnalizuje niejednorodność  przekazu. Łączenie w jednym komunikacie puli środków wyrazu nie definiuje go jako artystyczny, a jedynie rozbija znane pojęcia, mogąc wprowadzać uczucie niepewności. 
     Nie wydaje się, by w czasach starożytnych zabiegi tego rodzaju były nieobecne. Dzisiaj nie są więc niczym szczególnie nowym i nie zawsze muszą przybierać zaskakujące czy trudne w odbiorze formy, a kilku twórcom przychodzą zupełnie naturalnie.  Rodzaj artystycznej gry na "wyciszonych rejestrach" prowadzi w swej twórczości Joanna Wiszniewskia-Domańska. Artystka z niewymuszonym wdziękiem splata grafikę i rysunek  z poezją i teatrem.


JOANNA WISZNIEWSKA-DOMAŃSKA

  Twórczość Joanny Wiszniewskiej-Domańskiej nacechowana jest niezwykłą liryczną atmosferą. Przedstawiony przez nią świat wydaje się wyjęty z natury, choć w istocie nie jest realny. Wszystkie wyartykułowane w pracach elementy mają swoje odpowiedniki w rzeczywistości. Z łatwością można rozpoznać pejzaż, postać człowieka oraz przedmioty mu towarzyszące. Zaskakujące natomiast są zestawienia opisywanych elementów i relacje pomiędzy nimi.
  Artystka tworzy grafiki, rysunki, kolaże i prace przestrzenne. Domańska jest również reżyserką przedstawień teatralnych. Pisze wiersze. Realizuje prace o charakterze osobistych książek artystycznych, w których własne teksty zestawia z rysunkami i grafikami.
  Ze względu na wewnętrzne sprzeczności swoista rzeczywistość opisywana przez artystkę może budzić poczucie niepokoju. Jest to świat wyjątkowo konkretny, dokładnie określony, funkcjonujący według ścisłych reguł. Usystematyzowany bardziej niż nasza codzienna rzeczywistość. A jednak w swej precyzji i jakości niemożliwy. Mimo licznych punktów wspólnych, różni się jednak zasadniczo od natury. Pobudza naszą wyobraźnię do poetyckiej gry w odkrywaniu nowych znaczeń, co może stanowić podstawę metaforyczności tej sztuki.
Można sądzić, że Domańska podejmuje w swojej twórczości, podobnie jak surrealiści, problem wizualności poezji. René Magritte, który był szczególnie zainteresowany tym zagadnieniem, w swoich tekstach zwracał uwagę na ścisły związek obrazu i myśli: „Moje obrazy są materialnymi znakami uwolnienia myśli”, pisał.
  Nieodłącznym elementem dzisiejszej kultury są sztuczne, wynaturzone obrazy, które zbliżają się do estetyki komiksu, fantasy, czy wirtualnej gry, często balansując na granicy dobrego smaku. Mogą przybierać postać złych przywidzeń, być zupełnie ulotne, bezforemne, pozbawione rysu indywidualnego usposobienia artysty. Pospolite stały się kapryśne, komputerowe wizje, operujące „chorą”, „zbolałą” metaforyką, o uproszczonym przekazie.
  W kontekście tak daleko idącego kulturalnego zubożenia, upadku tradycyjnych wartości, zarówno w życiu, jak i w sztuce, świat proponowany przez artystkę może wydawać się zupełnie zwyczajny, jedynie powszedni i naiwny. Prace Wiszniewskiej-Domańskiej nie mieszczą się w modnej dziś histerycznej stylistyce. Są skromne, poetyckie, łagodnie grają na cienkich strunach wyobraźni, prezentują życie wewnętrzne, ukrytą ludzką delikatność, skłonność do marzeń, tęsknot i pragnień. Twórczość artystki skłania do definiowania wyobraźni jako niezwykłej możliwość umysłu, która powinna być wykorzystywana tak, aby przydawać ludzkiemu życiu godności i sensu, tym samym podważa użytkowanie rozumu w sposób uproszczony i wulgarny.
  Metafora jest jednym z mechanizmów twórczej wyobraźni. Pełni funkcje związane z poznawaniem rzeczywistości. Dotyczy więc rzeczy niejednoznacznych i nieograniczonych. Prace Joanny Wiszniewskiej-Domańskiej są otwarte na różne interpretacje, ale znaczeniowe wartości tych prac nie ulegną nigdy ostatecznej dekonspiracji.
  W obrębie środków plastycznych wspólną cechą rysunków i grafik artystki jest struktura opisywanych kształtów. Wzajemnie powiązane kreski układają się w drobną kratkę - modelują bryły na płaszczyźnie, lub pokrywają powierzchnie przedmiotów materialnych.
W ramach aranżacji przestrzennych Domańska posługuje się kolażem. Na przykład wnętrze walizki, powierzchnię butelki wykleja fragmentami zakreskowanego papieru, gdzie wzór z zagęszczonych kresek powielony jest przy pomocy ksero. Zwykłe przedmioty otulone papierową powłoką przestają być użyteczne w zgodzie z ich przeznaczeniem. Artystka sugeruje tym samym, że rzeczy te zostają przez nią „wcielane” do świata wyobrażonego i stają się częścią kreowanej przez nią rzeczywistości. Każde z dzieł artystki stanowi swoiste odzwierciedlenie nadrzeczywistości, gdzie dochodzi do interakcji pomiędzy wyobrażeniem a postrzeżeniem, między tym co subiektywne i obiektywne. Prowadzi to do syntezy, która dotyczy różnych aspektów świata, w jednej nieantynomicznej wizji.
    Domańska w precyzyjny i realistyczny sposób opisuje poszczególne elementy, składające się na wyraz prac. Stosuje subtelne rozróżnienia kolorystyczne i walorowe. Oszczędne kompozycje jej prac są uporządkowane przez rytm i symetrię. Przedmioty usytuowane są zwykle w otwartej, ascetycznej przestrzeni. Często w skład przedstawienia wchodzą tylko człowiek, rzecz, horyzont. Prawie w każdym przypadku idea dzieła zakłada podział płaszczyzny w poziomie przez linię horyzontu, gdzie część „ziemi” odróżniona jest od części „nieba” walorem. Z elementów przedstawionych w pracach został wydobyty ich naturalny geometryczny charakter. Podkreślona została oczywistość form występujących w naturze: prostopadłościenna bryła domu, walizki, książki, sklepienie klatki o podstawie w kształcie koła, kolista arena cyrkowa, obłość balonu, korony drzewa. Geometria ma tutaj wymiar łagodny. Została zmiękczona przez siatkę kresek, którymi zaznaczony jest modelunek światłocieniowy.
  W części prac światło ma postać rozproszoną, a cienie przywiązane do przedmiotów są mało kontrastowe, właściwie niedostrzegalne. W innych pracach światło pada z boku, co sprawia, że cienie są wyraźne. Boczne światło dodatkowo wzmaga przestrzenną harmonię organizacji obrazu. Cienie związane z postacią człowieka mogą odznaczać się Jungowską symboliką, związaną z „gorszą i mniej chwalebną częścią osobowości”. Są być może znakiem wewnętrznego, kilkupoziomowego życia człowieka.
  Artystka ukazuje odbiorcy możliwość nowej, nacechowanej intencjonalnie perspektywy widzenia świata. Niezwykłe są tu relacje wielkości między rzeczami a postacią człowieka. Sposób na odrealnienie rzeczywistości za pomocą interakcji skali przedmiotów można odnaleźć u surrealistów, czego dowodzą obrazy przywołanego wcześniej René Magritte’a. W twórczości artystki można znaleźć wiele odniesień do ikonografii surrealizmu. Domańska wykształciła jednak własny system znaków wizualnych, który układa się w specyficzny poetycki alfabet. „Te powracające i głęboko niepokojące obrazy czynią z Joanny Wiszniewskiej-Domańskiej twórczą spadkobierczynię najbardziej interesujących nurtów poetyki oraz metafizyki surrealizmu” pisał Carlos Delgado.
  Stałe w twórczości artystki są przedmioty, pełniące na przemian rolę elementów, rekwizytów, motywów; takie jak walizka, książka, drzewo, człowiek, klatka, krzesło, kwiat, butelka, labirynt, chmura, balon i inne. Elementy te powtarzają się w pracach. Zawsze są przedstawiane w podobny sposób. Przedmioty, chociaż są precyzyjnie określone, nie posiadają żadnych cech szczególnych, które pomagałyby w odróżnieniu ich między sobą. Z tego powodu utrwalają się w pamięci jako idee ogólne. Wśród wymienionych elementów szczególną rolę pełni walizka. Pojawia się w twórczości artystki jako konkretny przedmiot lub płaski wizerunek. Narysowany kufer podróżny zwykle towarzyszy wyobrażeniu człowieka. Przedstawienie postaci z walizką przy nogach, we wnętrzu walizki powoduje, że idealny świat obrazu wchodzi w nieoczywistą relację ze światem materialnym. Obserwator, by przyjrzeć się pracy, musi stanąć obok obiektu - walizki i w ten prosty sposób, stojąc z walizką u stóp, mimowolnie wchodzi w interakcję z dziełem, a może nawet staje się jego częścią.
  Wnętrza „lirycznych bagaży” wypełniają różne „zdarzenia”. Czasem scena rozgrywa się na płaskiej powierzchni, po wewnętrznej stronie otwartego wieczka walizki, tak jak w pracach czysto rysunkowych czy graficznych. W innych przypadkach płaskie przedstawienie jest wzbogacone przez układ trójwymiarowych elementów. Na przykład w pracy Wiersz o ogrodzie jedną połowę walizki wypełniają ściśle czerwone sztuczne róże. Natomiast w pracy Wieczór poetycki, małe krzesełka stoją rzędami przed otwartą klapą walizki, tak jak siedziska na widowni w teatrze czy w kinie. Na otwartej przed potencjalnymi widzami scenie widnieje nieruchoma scena, wyklejona po wewnętrznej stronie wieka ze skrawków zakreskowanego papieru. W statycznych przedstawieniach wyczuwalne jest napięcie, które można wiązać z zawieszeniem ruchu lub oczekiwaniem. Wydaje się, że świat ,który podglądamy, zamarł w oczekiwaniu, aż intruz odejdzie zniechęcony niezmiennością trwania.
  Oglądając kolejne prace, zachowujemy w pamięci wszystkie poprzednie. W ten sposób krok po kroku możemy postrzegać twórczość artystki jako wewnętrznie powiązaną całość. Podobnie doświadczamy filmu, książki, koncertu. W każdym z wymienionych przykładów potrzeba określonego czasu, by pojąć historię, którą roztacza przed nami autor.
Zapamiętane znaczenia wchodzą ze sobą w interakcje, przekształcają się nawzajem, a obraz pozostający w umyśle stanowi sumę metafor pamięci. Kontemplacja dzieł Domańskiej może więc prowadzić do odkrycia złożonej narracji. Jedną z takich większych całości może być „historia pewnej podróży”. Bohaterem tej historii jest bezimienny człowiek, który oczekuje na odpowiedni moment, na coś ,co pozwoli mu ruszyć z miejsca. Być może „bohater” zmienia miejsca pobytu, lub może tylko marzy o podróży. Gdyby jednak udało się spełnić zwykłe jego - nikogo marzenia, to czy nastąpiłaby w świecie jakaś zmiana, czy jest taka potrzeba?
Inne „historie” ukryte w pracach artystki dotyczą, między innymi: miasta, biblioteki, księgi, labiryntu, spotkania, snów.
  Człowiek, w pracach artystki to najczęściej ubrana na czarno postać z białym kołnierzykiem. Postać najczęściej jest odwrócona tyłem do widza, zdaje się dostrzegać coś więcej niż odbiorca dzieła. Człowiek ten stoi lub leży w prostej pozycji, ręce ułożone ma wzdłuż tułowia. Nieruchoma figura jest umieszczona w różnych kontekstach: stoi przed regałem z książkami; przed jedną ogromną otwartą książką; przed labiryntem, nad wodą; stoi w klatce; z walizką przy nogach, leży pod drzewem - śpi. Postać ta nie odznacza się niczym szczególnym, dlatego każdy odbiorca może się z nią utożsamiać.
  Artystka odwołuje się do źródeł wiedzy o człowieku, zawartej w starych symbolach, mitach, snach. Twórczość Domańskiej zmierza w kierunku odkrycia pierwotnych znaczeń i prawdy, a także w stronę nowych określeń człowieka i świata. Umożliwia kontakt z rzeczywistością, w której panują zapomniane harmonijne relacje między człowiekiem a naturą.
  Metafora w pracach Joanny Wiszniewskiej-Domańskiej jest nieprzetłumaczalna na jednoznaczne sformułowania. Każde zetknięcie się z jej poetycką twórczością porusza wyobraźnię. Świat przedstawiany w pracach artystki jest hermetyczny, choć jednocześnie otwarty na relacje z odbiorcą, niejako skłania widza do swoistego dialogu, polegającego na cichej „wymianie marzeń”.



SPIS ILUSTRACJI

4.) Księga legendy, 2003, grafika;[w:] Joanna Wiszniewska-Domańska. Alchemia podróży, redakcja Beata Świerkowska, katalog wystawy w Miejskiej Galerii Sztuki w Łodzi, 12 kwietnia – 8 maja 2007, Łódź s. 31
2.) Wiersz o ogrodzie czerwonych róż, 2006, książka artystyczna; tamże, s. 56

Grafika artystyczna. Metafora w grafice.


  Grafika to dziedzina twórczości artystycznej obejmująca techniki odbitkowe. Główną cechą wyróżniającą grafikę wśród innych dziedzin sztuk plastycznych jest matryca. Istnienie matrycy umożliwia mechaniczne powielanie obrazu z uprzednio przygotowanego negatywu: w płycie metalowej, drewnianym klocku lub innych materiałach. Grafika to też dzieło sztuki wykonane jedną z technik graficznych. Pokrewną grafiki jest fotografia. Podczas fotografowania na kliszy światłoczułej powstaje negatywowy obraz. Negatyw fotograficzny to rodzaj matrycy, która umożliwia powielanie obrazu.  Czym jest grafika w kontekście zjawiska metafory i czy mają ze sobą coś wspólnego?
Można zaryzykować stwierdzenie, że grafika jest „tym czymś” co zawisło między dwoma przedmiotami. Jednym przedmiotem jest obraz, drugim matryca, czyli negatyw tego obrazu a zarazem jego podstawowa forma. Każdy grafik zna moment odejmowania arkusza papieru od matrycy. Wtedy mamy do czynienia z grafiką, kiedy stopniowo pomiędzy matrycą a papierem wyłania się obraz. Są to chwile wyjątkowe. Pomiędzy matrycą a odbitką zawarta jest tajemnica, zagadka. Analogicznych zależności można szukać pomiędzy projektem a odbitką; projektem a matrycą. Analiza polega tu na odnajdywaniu podobieństw i różnic pomiędzy rzeczami. Pomiędzy dwoma rzeczami jest coś a nie nic. Stąd można wysnuć przypuszczenie, że działalność grafika ma charakter metaforyczny.
  Artysta grafik powołuje do życia obrazy na podobieństwo matrycy. Zestawienie dwóch przedmiotów: matrycy i odbitki powoduje powstanie trzeciej wartości o charakterze metaforycznym, tak jak dzieje się to w przypadku zestawienia dwóch wyrazów. Metafora nie jest ani jednym wyrazem, ani drugim; jest czymś co powstaje pomiędzy nimi. Metafora i grafika egzystują więc dzięki ruchowi znaczeń. Ruch ten odbywa się w przestrzeni, którą nazwać można twórczością. W tym kontekście twórczość artystyczna jawi się jako działalność tajemnicza, wręcz magiczna. Zazwyczaj twórca ma nadzieję na to, że dotknie go olśnienie i dokona artystycznego odkrycia.
  Można podejrzewać, że grafika jest szczególną dziedziną sztuki, ponieważ ów pożądany element tajemnicy wpisany jest w nią niejako na stałe. Odbitki graficzne to „cienie idei” jaką niesie matryca, podobnie jak cienie na ścianie platońskiej jaskini. (Filozoficzna koncepcja „Jaskini Platona” jest uważana za jedną z najstarszych metafor.)
Dokonywanie twórczych odkryć wymaga wyostrzenia wszystkich zmysłów. Niejednokrotnie jest tak, że obcujemy z naszym odkryciem, ale nie potrafimy z niego skorzystać, ponieważ nie jesteśmy w stanie go dostrzec. Słowo „metafora” wydaje się dość trafnie określać to „coś”, owe odkrycie, które jest w twórczości artystycznej najbardziej pociągające. Coś, co istnieje między myślami, słowami, gestami, znaczeniami, formami - między rzeczami.
  Metafora jest operacją dokonywaną na myślach, a nie tylko na słowach. Jest zatem czymś absolutnie niematerialnym i dynamicznym. Umownie więc zwykło się nazywać zestawiane znaczenia, słowa, symbole, obrazy czy myśli - rzeczami. Grzegorz Sztabiński porusza problem owej części świata „zawieszonej między rzeczami” w swoich rozważaniach teoretycznych i pracach plastycznych. Świadczy o tym cykl prac i rozważań teoretycznych „Między-rzeczy”. „Między-rzeczy” pozwalają również zrozumieć głęboki związek między zjawiskiem metafory, metafory plastycznej a zależnościami wewnątrz szerszej struktury rzeczywistości: „W przypadku ponad-rzeczy, hiper-rzeczy droga myślenia (relacja) biegnie pionowo; prowadzi ku czemuś, co jest wyższe, ważniejsze lub co pojawia się zamiast czegoś innego. Między-rzeczy natomiast nie kierują uwagi poza siebie, ku niczemu nie wznoszą, niczego nie zastępują. One są, ale istniejąc pomiędzy realnością a przedstawieniem, między rzeczywistą pragmatyką życia a niepraktycznością. Możliwości >>bycia pomiędzy<< jest wiele. Właściwie są one nieograniczone. Dla ich uchwycenia należy jednak pamiętać, żeby nie zgubić jednej ze stron, żeby nie koncentrować się na jednym z członów relacji zapominając o drugim. Między-rzeczy wymagają swoistego myślenia poziomego. Ich zakres może być rozszerzany poprzez znajdowanie nowych przykładów w otaczającym świecie. Sam zauważam ich coraz więcej, zwłaszcza wówczas, gdy słowo >>rzecz<< pojmuję w szerokim, filozoficznym znaczeniu.”*
  Być może, w istocie techniki graficznej leży pewna pasywność, niemożliwość bycia sobą. Trudno bowiem stwierdzić z całą pewnością czym jest grafika. Czy odbitką? Może matrycą? Czy już projekt należy do grafiki?
  Grafika jest otwarta na wpływy z zewnątrz. Może nosić cechy innych technik plastycznych. Formy obrazu wykreowane w związku z techniką graficzną wchodzą ze sobą w związki poziome. Nie odnosi się to tylko do relacji między projektem, matrycą i odbitką, ale też na przykład pomiędzy samymi odbitkami. Pożąda się, by odbitki nakładu były identyczne, lecz właśnie ich główną cechą jest to, że nigdy nie będą takie same…
...Dzisiaj grafiką artystyczną nazwałabym nie tyle zbiór technik plastycznych, a  raczej pewien sposób myślenia o tworzeniu, który jest związany z określonymi metodami wyrażania obrazów. Najogólniejsze skojarzenia jakie wiązałabym z grafiką to: matryca, porządek, przyczynowo-skutkowość, może nawet chronologia, synteza, projektowanie, planowanie, odkrywanie nowego, ciągłe niespodzianki przy pracy :) Taka właśnie jest, dla wielu to sposób na życie.
Techniki graficzne można podzielić ze względu na rodzaje matryc na wklęsłodrukowe, druk płaski i wypukły. W druku wklęsłym farba drukarska zostaje umieszczone we wgłębionych miejscach na matrycy: wydrążonych w płycie metalowej liniach czy punktach; w przypadku druku płaskiego farba znajduje się na równi z powierzchnią płyty graficznej (kamiennej, metalowej), natomiast powszechnym przykładem druku wypukłego są różnego rodzaju pieczątki (firmowe także :) gdzie farba drukarska pokrywa wypukłe miejsca matrycy (drzeworyt, linoryt). 
Techniki graficzne, w których sama się specjalizuję to przede wszystkim techniki wklęsłodrukowe związane z metalową matrycą: akwaforta, akwatinta, miękki werniks, sucha igła. Podejrzewam, że może to brzmieć nieco skomplikowanie. Ale zapewniam, że właśnie ten szereg komplikacji związanych z technologią graficzną jest tak uzależniający. Po wszelkich doświadczeniach z grafiką, mogę powiedzieć, że natura grafika pozostaje niezmywalna. Bez względu na to, czy maluję, rysuję, fotografuję, rzeźbię jestem grafikiem, myślę jak grafik. Najbardziej interesują mnie działania "pomiędzy", na granicy znanych technik i metod plastycznych. Liczą się tu idee ubrane w intencjonalne formy. Tak jakby cała twórczość była na niby, bo co to za " konkret niejednoznaczny", kawałek zarysowanego papieru, fragment płótna naciągnięty na ramy ?
 
*G. Sztabiński, Między-Rzeczy, Galeria Grodzka, BWA Lublin , IX – X 2001 [kat]. [w:] K. Piotrowski, Między rzeczy: lekcja Poziomego Myślenia o Awangardzie [w:] Grzegorz Sztabiński Między-Rzeczy,
[kat. wyst.]Galeria XX1 Mazowieckie Centrum Kultury i Sztuki, Czerwiec - Sierpień 2005

Fotograficznie.

 ...co i dlaczego chciałabym malować w najbliższej przyszłości ? Doszłam do wniosku, że spróbuję odpocząć od świata widzianego przez pryzmat fotografii, obrazu filmowego, telewizyjnego, pochodzącego z monitorów, ekranów, wydruków cyfrowych.
 Ten rodzaj niechęci do obrazów fotograficznych, które potem przerabiane są na obrazy malarskie, z pewnością nie jest niczym nowym. Istnieje cała grupa artystów hołdujących starym metodom graficznym, znająca tajniki technologi malarstwa i rysunku... taki twórca może wzdrygać się na samą myśl o zaprojektowaniu swojego dzieła w programie graficznym na komputerze :) , może odrzucać też wsparcie w postaci notatek fotograficznych. Swoją drogą jest to zjawisko godne zainteresowania. Poszanowanie rzemiosła tradycyjnych technik i technologii artystycznych często łączy się z niezwykłą erudycją artystyczną. Z drugiej strony tradycyjne techniki bywają bardzo inspirujące i czasem prowadzą artystów do nowych form wyrazu, a ich dzieła nie muszą wyglądać na "stare duchem".
 Chcę jednak  zwrócić uwagę czytelnika na inny aspekt tytułowej fotograficzności. Możliwe, że już nie możemy przed nią uciec. Jest bardzo atrakcyjna, otwiera wiele możliwości. Czego przewrotnym przykładem może być legenda o sfabrykowaniu zdjęć z lądowania człowieka na Księżycu przez Stanleya Kubricka.
 Od czasu realizacji pracy dyplomowej w 2011 roku bardzo dużo korzystam z foto odbitek, możliwości druku cyfrowego, zatrzymanych kadrów filmu. W ten sposób notuję, zbieram informacje, projektuję swoje obrazy malarskie, rysunki i grafiki. Decyzja by postępować w ten sposób jest bogata w konsekwencje. Po pierwsze w pracach doskonale rozpoznawalny jest ten ich fotograficzny szkielet, pod drugie znajdowanie środków wyrazowych adekwatnych do wypracowanej koncepcji jest bardzo wciągające a rezultaty w obrazach efektowne. To wiąże się z tym co - po trzecie, czyli cieszy radość odbiorców, usatysfakcjonowanych tym, że wiedzą co zostało na obrazie namalowane, bo gdzieś z tyłu tego obrazu jest fotografia, która jest widzom znajoma i wszystko im podpowiada...
   W konsekwencji, współczesny artysta coraz dalej odchodzi od środków właściwych dla malarstwa czyli na przykład plamy i faktury,  od malarskiego gestu, który eksponuje urodę samej farby; w rysunku porzuca wrażeniowy szkic, na rzecz wycyzelowanej płynnej formy; w grafice nie toleruje przypadków i błędów. A w życiu? Podobnie. Wszyscy, czy artyści czy też nie, mamy te same białe biureczka, MacBooki, lampki z inoksu oraz pastelowe kulki z lampkami led w środku, rozmieszczone w równych odstępach na przewodzie zatopionym w przeźroczystym plastiku.
 Chcę przez to powiedzieć, że widzenie współczesnego człowieka jest ukształtowane "ładnie" i  gładko przez współczesne medialne techniki telewizyjne i filmowe - fotograficznie. Początek tej fotograficzności w widzeniu umiejscowiłabym w impresjonistycznym chwytaniu chwili, które dzisiaj ma charakter multi-łapania, połączonego z ekspres-publikowaniem-reklamowaniem.
 W tej sytuacji nie mogę być pewna czy możliwym jest widzenie rzeczy na nowo? Po tych wszystkich doświadczeniach wizualnych, malowanie bez fotografii na pewno wymaga koncentracji, odkrycia własnych Prostych historii by warto było znowu o nich w sztuce opowiadać...nawet jeśli będzie miało to swój finał w abstrakcji.

366. Obrazy na każdy dzień roku...?

 Rok 2017 dziwnie szybko dobiega końca...Myśli przychodzą z gatunku tych, podsumowujących. Ta schyłkowa atmosfera skłoniła mnie do podjęcia kalendarzowego tematu. To co na stronie www.talki.pl, znajduje się w zakładce "artworks" a dalej: "2015 such landscape"(czyli "taki pejzaż"), to fragment większego cyklu prac o roboczej nazwie "366 obrazy na każdy dzień roku"...  Wygląda to dosyć niejasno i pomyślałam, że może warto napisać co właściwie "artysta miał na myśli"  ;) 
 Wielu twórców, szczególnie tych, którzy są obecni i mają silną pozycję na rynku sztuki, dysponuje swoją własną, wypracowaną przez lata   f o r m ą  artystyczną, której są wierni. Różnie to bywa, czasem ta forma jest unaocznieniem autentycznego, oryginalnego, indywidualnego języka wypowiedzi artystycznej, czasem tylko wydmuszką z pewnych sztucznie przyjętych założeń. Nie będę zagłębiać się w takie drażliwe rozróżnienia. Bo zaraz można by postawić  pytanie: którzy artyści są prawdziwi, a którzy fałszywi (?)... :)
 Oczywiście trzymanie się tej "stałej formy" w swojej twórczości, jest opłacalne ponieważ powoduje, że artysta zaczyna być rozpoznawalny i łatwiej zmierzyć rynkową wartość powiązaną z jego nazwiskiem. Do tych czas nie stosowałam tej dobrej zasady. Szybko nudzą mnie własne odkrycia artystyczne i idę dalej, by szukać na drodze eksperymentów nowych rozwiązań. Cudowne wydaje mi się wynikające z tego poczucie wolności... Być może kiedyś się zmęczę, ustatkuję artystycznie i wypracuję taki alfabet wizualnych znaków, w którym znajdę  prawdziwe oparcie. Póki co zamierzam jeszcze trochę poszukać obrazów możliwie nowych i własnych. Jest jednak rzecz, która  stanowi oś obrotową moich artystycznych zainteresowań. Mam na myśli pejzaż. Ten klasyczny temat jest mi szczególnie bliski od zawsze (dlaczego? - powiem o tym innym razem)
 Cykl 366 obrazów, na każdy dzień roku jest sumą poruszonych powyżej zagadnień. Wszystkie obrazy w cyklu są pejzażami, ale nie zakładają żadnych ograniczeń wyrazowych. Podstawową wartością omawianych prac jest ich konstytucyjna swoboda. Mogę przy ich pomocy sprawdzić różne pomysły, bez obawy ryzykować. Nigdy niczego nie żałuję, też dlatego, że płótna te charakteryzują niewielkie rozmiary: 24 x 18 centymetrów. Cóż złego może się wydarzyć na tak skromnym formacie? ...I  To wcale nieprawda, że jeśli na "każdy dzień roku", to maluję jeden dziennie. Czasami malowanie trwa tydzień, a czasem godzinę. (częściej tydzień ): 
 I tak, obrazy te są różne jak dni w roku, niby bez znaczenia, ale w końcu składają się na większą czasową całość : ) Na razie powstało obrazów takich 60, następne zamierzam malować po Nowym Roku. Co dalej?  jeszcze nie wiem, postanowię za 60 obrazów...

Wpisy

, może należy zacząć od przecinka. Bo właściwie historia ta nie ma swojego początku. Jest tylko kontynuacją tego co już zaczęte. (Jak większość zmagań ze sztuką.)
 Będę tu próbowała napisać o tym co robię i dlaczego. O tym, że maluję obrazy, rysuję, zajmuję się grafiką. Co wydaje mi się samo w sobie ważne, bo często  trudno znaleźć  powody do tego rodzaju pracy. Opiszę też losy swoich obrazów - o jakie ocierają się ściany.
 W większości rozmów z artystami różnych dziedzin można usłyszeć słynne pytanie: skąd czerpał(a) Pan(i) inspirację ? Pytanie jest okropne ale zdaje się, że dla wielu bardzo ważna jest odpowiedź na nie. Być może uda się i to oswoić, ale to, się okaże...