Fotograficznie.

 ...co i dlaczego chciałabym malować w najbliższej przyszłości ? Doszłam do wniosku, że spróbuję odpocząć od świata widzianego przez pryzmat fotografii, obrazu filmowego, telewizyjnego, pochodzącego z monitorów, ekranów, wydruków cyfrowych.
 Ten rodzaj niechęci do obrazów fotograficznych, które potem przerabiane są na obrazy malarskie, z pewnością nie jest niczym nowym. Istnieje cała grupa artystów hołdujących starym metodom graficznym, znająca tajniki technologi malarstwa i rysunku... taki twórca może wzdrygać się na samą myśl o zaprojektowaniu swojego dzieła w programie graficznym na komputerze :) , może odrzucać też wsparcie w postaci notatek fotograficznych. Swoją drogą jest to zjawisko godne zainteresowania. Poszanowanie rzemiosła tradycyjnych technik i technologii artystycznych często łączy się z niezwykłą erudycją artystyczną. Z drugiej strony tradycyjne techniki bywają bardzo inspirujące i czasem prowadzą artystów do nowych form wyrazu, a ich dzieła nie muszą wyglądać na "stare duchem".
 Chcę jednak  zwrócić uwagę czytelnika na inny aspekt tytułowej fotograficzności. Możliwe, że już nie możemy przed nią uciec. Jest bardzo atrakcyjna, otwiera wiele możliwości. Czego przewrotnym przykładem może być legenda o sfabrykowaniu zdjęć z lądowania człowieka na Księżycu przez Stanleya Kubricka.
 Od czasu realizacji pracy dyplomowej w 2011 roku bardzo dużo korzystam z foto odbitek, możliwości druku cyfrowego, zatrzymanych kadrów filmu. W ten sposób notuję, zbieram informacje, projektuję swoje obrazy malarskie, rysunki i grafiki. Decyzja by postępować w ten sposób jest bogata w konsekwencje. Po pierwsze w pracach doskonale rozpoznawalny jest ten ich fotograficzny szkielet, pod drugie znajdowanie środków wyrazowych adekwatnych do wypracowanej koncepcji jest bardzo wciągające a rezultaty w obrazach efektowne. To wiąże się z tym co - po trzecie, czyli cieszy radość odbiorców, usatysfakcjonowanych tym, że wiedzą co zostało na obrazie namalowane, bo gdzieś z tyłu tego obrazu jest fotografia, która jest widzom znajoma i wszystko im podpowiada...
   W konsekwencji, współczesny artysta coraz dalej odchodzi od środków właściwych dla malarstwa czyli na przykład plamy i faktury,  od malarskiego gestu, który eksponuje urodę samej farby; w rysunku porzuca wrażeniowy szkic, na rzecz wycyzelowanej płynnej formy; w grafice nie toleruje przypadków i błędów. A w życiu? Podobnie. Wszyscy, czy artyści czy też nie, mamy te same białe biureczka, MacBooki, lampki z inoksu oraz pastelowe kulki z lampkami led w środku, rozmieszczone w równych odstępach na przewodzie zatopionym w przeźroczystym plastiku.
 Chcę przez to powiedzieć, że widzenie współczesnego człowieka jest ukształtowane "ładnie" i  gładko przez współczesne medialne techniki telewizyjne i filmowe - fotograficznie. Początek tej fotograficzności w widzeniu umiejscowiłabym w impresjonistycznym chwytaniu chwili, które dzisiaj ma charakter multi-łapania, połączonego z ekspres-publikowaniem-reklamowaniem.
 W tej sytuacji nie mogę być pewna czy możliwym jest widzenie rzeczy na nowo? Po tych wszystkich doświadczeniach wizualnych, malowanie bez fotografii na pewno wymaga koncentracji, odkrycia własnych Prostych historii by warto było znowu o nich w sztuce opowiadać...nawet jeśli będzie miało to swój finał w abstrakcji.